14 marca 2017

Sprawa Niny Frank - Katarzyna Bonda




Najpopularniejsza aktorka polskich seriali, Nina Frank, zostaje znaleziona martwa w swoim dworku w sielskiej przygranicznej miejscowości Mielnik nad Bugiem. Uwielbianej celebrytce, o czym wiedzą nieliczni, daleko do granej przez nią postaci szczęśliwej i dobrej zakonnicy Joanny. Jednak to właśnie ta rola przyniosła jej pieniądze i sławę. Prawdę o pełnym skandali życiu aktorki, o dwuznacznej drodze do kariery, licznych kochankach i nałogach odkryje psycholog policyjny, Hubert Meyer, który przybywa na miejsce zbrodni. Czy poznanie sekretów Niny Frank i stworzenie profilu sprawcy pozwoli policji ująć mordercę? Jakie znaczenie ma to, że los aktorki został określony przez jedną z run?



Sprawa Niny Frank jest debiutem literackim autorki. Moim zdaniem dosyć dobrym debiutem. Czemu dosyć dobrym, a nie bardzo dobrym?

Książkę do pewnego momentu czyta się naprawdę szybko i z ogromnym zaciekawieniem. Szczerze mówiąc, byłam mile zaskoczona, że tak właśnie jest, bo pierwsze moje spotkanie z twórczością pani Katarzyny nie należało do udanych. Jednak gdzieś po drodze coś się zepsuło.

Może to wpływ dziwnego wątku z wróżbitami, czy kim oni tam tak właściwie byli? Tak, myślę, że to właśnie to. Jeśli mam być szczera to mi on totalnie nie podszedł. Samo spotkanie z tymi mężczyznami było dziwaczne i mało ciekawe, a potem doszło jeszcze kilka kolejnych absurdalnych wątków z nimi związanych. Nie wiem, co to miało na celu, ale mi się nie podobało i bardzo ujmuje to tej książce.

Kolejnym minusem były na pewno dwa ostatnie rozdziały książki. Ni stąd ni zowąd wyskakuje nam coś, czego nawet nie jestem w stanie określić słowami... Ja po przeczytaniu kilku pierwszych zdań, zwątpiłam czy przypadkiem czegoś nie ominęłam. Autorka na pewno miała coś konkretnego na myśli, pisząc takie, a nie inne zakończenie. Niestety, w moim odczuciu, to psuje całość, wprowadza zamęt w głowie czytelnika i tylko niepotrzebnie go dezorientuje.

Nie podobało mi się również wykreowanie przez panią Katarzynę mordercy. Jak dla mnie informacji o nim było zdecydowanie za mało. Ogólnie niewiele się o nim dowiadujemy, jest taki... niedorobiony. Opisów z jego perspektywy również jest malutko, a jak już są, to są takie nijakie.

No dobrze, ale może przejdźmy do plusów.  Pierwszym, bardzo mocnym zresztą jest na pewno postać Huberta Meyera. Ja osobiście bardzo go polubiłam. Jest fajną, sympatyczną i  ciekawą osóbką. Ma oczywiście kilka wad, ale to jak każdy z nas. Jest bardzo dobrze wykreowany, dowiadujemy się o nim naprawdę sporo.

Kolejną rzeczą, która bardzo mi się podobała, były kartki z pamiętnika aktorki, wplatane pomiędzy rozdziały. Dzięki nim dużo się o niej dowiadujemy, poznajemy całą jej historię. Mam wrażenie, że dzięki tym fragmentom książka dużo zyskuje.

Natomiast jeśli chodzi o całą fabułę... Nie jest ona zła, ale mistrzostwo to to też nie jest. Wszystko mogłoby się  potoczyć dużo ciekawiej. Akcja toczy się wolno, i chwilami miałam wrażenie, że pewne sytuacje są po prostu bez sensu.

Mimo to ostatecznie książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Autorka ma po prostu to coś. Jednak postać sprawcy, oraz dwa ostatnie rozdziały książki, sprawiły, że cała lektura nie dość, że straciła na swojej atrakcyjności to w dodatku straciła po prostu jakikolwiek sens.

Ostatecznie nie wiem, czy polecam Wam tę książkę czy nie. Ja mimo wszytko po kolejne tomy na pewno sięgnę, z czystej ciekawości. 


A może ktoś z Was już ją czytał? Co o niej sadzicie?

Bo czasem, gdy tak czekasz na coś, marzysz o tym, śnisz i nagle staje się to rzeczywistością, traci swój magiczny wymiar. Zwłaszcza gdy przychodzi za późno, a ty jesteś już zbyt zmęczona czekaniem. 

Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. 

Nie pal za sobą mostów. Jeszcze wiele razy będziesz musiał przekraczać tę samą rzekę.  

Wszystko co się nam przytrafia, zdarza się w jakimś celu i z jakiejś przyczyny.  

Chwytaj życie garściami, synu. Bo kiedy będziesz odkładał wszystko napóźniej, okaże się, że wszystko, co miałeś przeżyć, już było.  

Co z tego, że posiadany skarb doceniamy dopiero wtedy, kiedy go utracimy. Wtedy nie można już nic zrobić, a posiadanie tej wiedzy rodzi frustrację, gniew i agresję.  

Przestań mieć pretensje do innych. Bierz odpowiedzialność za każdy swój krok.  

Mówią, że każdy jest kowalem własnego losu. Jeśli czegoś bardzo pragniesz, wcześniej czy później osiągniesz cel.

 

4 komentarze:

  1. Muszę w końcu sięgnąć po Bonde. Nadal nie czytałam żadnej z jej książek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy zacząć przygodę z Bondą od debiutu (średniego, jak się wydaje), czy od tej serii o czterech żywiołach, która mnie kusi ze względu na umiejscowienie akcji w Łodzi, w której studiuję. :) Choć zazwyczaj wolę czytać wydawane książki chronologicznie, tutaj akurat chyba po debiut nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie dziwi mnie Twoje rozczarowanie pewnymi aspektami powieści Bondy. Ja sama nie jestem całkowicie zachwycona żadną z jej książek. Owszem, warsztatowo są świetne, ale mam wrażenie, że autorka czasem "przedobrza". Nie przedłużając, dodam tylko, że mój całkowity zachwyt wywołała "Maszyna do pisania" -poradnik dla piszących, z którego można się naprawdę dużo dowiedzieć i nauczyć. Tę pozycję szczerze i gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę musiała po nią sięgnąć :)

      Usuń

Byłoby mi bardzo miło, gdybyś zostawił/a po sobie jakiś ślad! ;)